350 tys. pracujących emerytów może stanąć przed wyborem: pensja czy świadczenia z ZUS. Ograniczenia w zarobkowaniu dotyczą obecnie osób, które przeszły na wcześniejszą emeryturę. ZUS naciska jednak na rząd, aby po przywróceniu wieku emerytalnego 60 i 65 lat dotyczyły wszystkich emerytów bez względu na wiek.

Z tzw. białej księgi, opracowanej w ramach przeglądu dotychczasowych przepisów emerytalnych, wynika, że niezbędne jest szukanie oszczędności i nowych źródeł składek w związku z obniżeniem wieku emerytalnego. Koszt tej zmiany ma w kolejnych latach szybko narastać. Tylko w 2018 r., przekroczy 10 mld zł (zsumowany niższy napływ składek od osób, które zrezygnowały z pracy, i wypłat przysługujących im świadczeń). W 2019 r. będzie to 13 mld zł, a w 2020 r. – 16 mld zł.

Oznacza to, że po zmianie nawet 350 tys. emerytów będzie musiało zdecydować, czy wybiera pracę czy świadczenia z ZUS. Problem polega na tym, że emerytury z nowego systemu będą coraz niższe, co będzie zmuszało emerytów do podejmowania dodatkowej pracy.

ZUS proponuje też zniesienie limitu 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia, powyżej którego najlepiej zarabiający nie muszą już płacić składek. Po zmianach zapłacą więcej, ale nie mają co liczyć na wyższe świadczenia.

Wyższy ma być też wiek uprawniający do renty rodzinnej. Dla wdowy będzie to 60 lat, skorzysta więc z tego świadczenia dziesięć lat później niż obecnie.

Red. (źródło: rp.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ