Presja społeczna, lobbing i działania administracyjne spowodowały ograniczenie stosowania tłuszczów trans w amerykańskiej gastronomii. Przybywa dowodów na to, że wielu zawałów serca i udarów mózgu można by uniknąć, gdyby z naszych talerzy zniknęła żywność zawierająca tzw. tłuszcze trans – izomery trans kwasów tłuszczowych.

Źródłem tych związków w naszej diecie są m.in. wytwarzane przemysłowo częściowo utwardzone (uwodornione) oleje roślinne, używane do produkcji żywności, w tym przede wszystkim:

  • produktów cukierniczych (ciastka, wyroby czekoladowe),
  • margaryn twardych,
  • chipsów
  • tłuszczów smażalniczych.

Za sprawą tych ostatnich istotnym źródłem tłuszczów trans mogą być także dania typu fast food, zwłaszcza te smażone na głębokim tłuszczu, z frytkami ziemniaczanymi na czele.

Restauratorzy na cenzurowanym

Samorządy zaczęto namawiać do wprowadzania restrykcji. Stwierdzono, że tłuszcze trans stosowane masowo na globalnym rynku doprowadziły do milionów komplikacji zdrowotnych i przedwczesnych zgonów.

Wyniki badań na temat efektów zdrowotnych wprowadzenia zakazu stosowania wytwarzanych przemysłowo tłuszczów trans w gastronomii i żywieniu zbiorowym w 11 miejskich okręgach administracyjnych w stanie Nowy Jork w USA pokazują, że po trzech latach od wyeliminowaniu tłuszczów trans z menu placówek gastronomicznych liczba przyjęć do szpitali z powodu zawałów serca i udarów mózgu w tych okręgach była niższa średnio o 6,2 proc. w porównaniu z hrabstwami, które nie wprowadziły takich restrykcji. W przypadku samych tylko zawałów serca różnica ta była jeszcze większa i wyniosła 7,8 proc.

Co mówią etykiety?

Również polscy eksperci ds. żywienia ostrzegają przed zgubnymi skutkami spożywania tłuszczów trans.

– Izomery trans kwasów tłuszczowych wykazują bardzo niekorzystne działanie na organizm człowieka. Są uznanym czynnikiem ryzyka chorób sercowo-naczyniowych. Spożywanie znacznych ilości izomerów trans kwasów tłuszczowych podwyższa poziom tzw. złego cholesterolu (LDL) i obniża poziom „dobrego” cholesterolu (HDL) w surowicy krwi, a także podnosi poziom lipoproteiny (a) uznawanej za niezależny czynnik ryzyka choroby niedokrwiennej serca – mówi dr hab. Hanna Mojska, kierownik Zakładu Metabolomiki z Instytutu Żywności i Żywienia.

Eksperci apelują, aby konsumenci zwracali uwagę na etykiety i unikali produktów spożywczych, które w składzie mają tłuszcz częściowo uwodorniony – utwardzony. Taka informacja powinna znaleźć się na etykiecie.

Red. (źródło: zdrowie.pap.pl)

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ