Czasem słowem „senior” określani bywają nawet pięćdziesięciolatkowie. Jeśli przyjąć, że ich rodzicami są 70-latkowie, a dziadkami 90-latkowie, to mamy aż trzy całkiem różne pokolenia! Określane tym samym terminem, w domyśle mające te same potrzeby i możliwości. Czy na pewno?

Od lat trwa dyskurs o nazewnictwo starszych osób: senior, człowiek stary, starszy, sędziwy. Słowo „senior” zostało przyjęte i rozpropagowane, ale bywa czasem mylące.

Gdy mówimy „senior”, to mamy na myśli starszego człowieka. Ale starość obecnie to nie to samo, co np. 60 lat temu. Ona znacznie się wydłużyła, ponieważ jako społeczeństwo znacznie dłużej żyjemy. Według danych GUS, średnia długość życia mężczyzn wynosi obecnie blisko 74 lata, a kobiet niespełna 82 lata. Jeśli te liczby zestawić z danymi z przed 66 lat, to widać, jak bardzo wydłużyło się nasze życie, a dokładnie – jak wydłużyła się starość. W 1950 r. przeciętna długość trwania życia mężczyzn wynosiła nieco ponad 56 lat, natomiast kobiet prawie 62 lata. 

Jeśli więc przyjąć, że niektórzy mianem „senior” określają 50-latków, to w tej kategorii mieszczą się aż trzy pokolenia: ich 70-letni rodzice i 90-letni dziadkowie. Z całkiem innymi możliwościami i potrzebami.

A przynajmniej dwa pokolenia: 50- i 60-letnie osoby mają zazwyczaj 70- i 80-letnich rodziców, którymi się opiekują. 50- i 60-latkowie, jeśli nie zmagają się z większymi chorobami, są zazwyczaj sprawnymi, aktywnymi zawodowo osobami – z dziećmi, które zaczynają wchodzić w dorosłość, z pierwszymi wnukami oraz z rodzicami, którym zaczynają coraz więcej pomagać – szukać dla nich opieki lekarskiej i pielęgniarskiej, pomagać w wyborze sanatorium, zamianie mieszkania, jeśli jest taka potrzeba. Często też zaczynają pomagać w codziennych czynnościach, którym 80-latkowie już coraz mniej mogą podołać.

W dyskursie medialnym i w prywatnych rozmowach często jest niestety tak, że te wszystkie pokolenia traktowane są jak jednolita grupa „seniorów”. Nierozróżnianie tych grup rodzi wielorakie problemy – mentalne i praktyczne.

60-latkowie zapewne cieszą się z coraz bardziej powszechnych „Kart Seniora”, ale wielu z nich mentalnie nie czuje się „seniorem”. Dla nich „senior” to ich 80-letni rodzic, który coraz częściej potrzebuje opieki.

Warto rozróżniać te grupy. Jest wtedy szansa na bardziej precyzyjne definiowanie ich potrzeb. Bo 50- i 60-latkowie często są aktywni – korzystają z nowoczesnych technologii, internetu, mają kredyty w bankach, samochody, wyjeżdżają za granicę, uprawiają sport, aktywnie spędzają czas z wnukami. I opiekują się 70- i 80-letnimi rodzicami, którzy z kolei potrzebują elastycznego, dopasowanego do ich potrzeb systemu opieki medycznej i pielęgniarskiej, czasem całodobowej pielęgnacji. 70- i 80-latkowie mają też często problemy z demencją i zaburzeniami pamięci, przez co potrzebują indywidualnie dopasowanych do nich rozwiązań opiekuńczo-pielęgnacyjnych. Oczywiście jest też wielu 70- i 80-latków zdrowych, samodzielnych, bez zaburzeń pamięci. Czasem ci 70-latkowie też opiekują się swoimi 90-letnimi rodzicami.

Myśląc, pisząc, mówiąc o seniorach, pamiętajmy więc o jakich „seniorach” mówimy.

Red.

 

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ