Zarówno całkowity niedobór witamin (awitaminoza), jak i częściowy (hipowitaminoza) stwarzają ryzyko zaburzenia prawidłowego funkcjonowania organizmu, ponieważ witaminy regulują zachodzące w nim reakcje biochemiczne. Ale ich nadmiar (hiperwitaminoza) może być czasem wręcz toksyczny.

Łatwiej o to przy zażywaniu witamin rozpuszczalnych w tłuszczach: A, D, E i K . Ponieważ nie rozpuszczają się w wodzie, ich nadmiar nie jest usuwany z moczem i potem. Są więc magazynowane w wątrobie oraz tkance tłuszczowej.

Ich przyswajanie utrudnia miedzy innymi:

  • niedobór żółci (dzięki której możemy wchłaniać tłuszcze),
  • stosowanie środków odchudzających, które ograniczają wchłanianie tłuszczów,
  • płynna parafina, przyjmowana przy zaparciach.

Magazynowanie tych witamin to z jednej strony dobra cecha – łatwiej uniknąć niedoboru którejś z nich. Z drugiej – gdy przyjmowane są w bardzo dużych ilościach, może dojść do niebezpiecznego przedawkowania.

Najłatwiej je przedawkować przyjmując w nadmiernych ilościach suplementy diety.

Witamina A

Występuje pod dwiema postaciami. Produkty pochodzenia zwierzęcego – jaja, mleko, masło, wątróbka – zawierają retinol. Natomiast źródłem prowitaminy A (beta – karotenu) są warzywa o zielonych liściach oraz warzywa i owoce o żółte pomarańczowej i czerwonej barwie. Dzienne zapotrzebowanie człowieka dorosłego na retinol wynosi około 500 mikrogramów.

„Kurzą ślepotę” (niedowidzenie po zmierzchu), klasyczny objaw niedoboru witaminy A, znali już starożytni. Nadal jednak jest problemem – według danych WHO witaminy tej brakuje aż 250 mln dzieci, zaś w przypadku co najmniej 250 tys. z nich dochodzi do utraty wzroku, a często nawet do zgonu. Inne problemy niedoboru tej witaminy to obniżona odporność, osłabienie rozwoju kości, słabe zęby, sucha i szorstka skóra, bezsenność i zmęczenie.

Sucha skóra to objaw także przedawkowania witaminy A (podobnie jak mało charakterystyczne nudności i bóle brzucha). Jednak jej nadmiar jest najgroźniejszy dla rozwijającego się płodu – może powodować wady wrodzone. Zdarza się to przy przedawkowaniu suplementów retinolu. Jeśli pijemy za dużo soku z marchewki, od beta-karotenu – to tzw. prowitamina witaminy A, czyli związek, z którego ona powstaje – skóra może się stać żółtopomarańczowa, ale organizm nie wytworzy nadmiaru gotowej witaminy.

Ponieważ witamina A wykazuje działanie przeciwnowotworowe, przez pewien czas jej suplementy zalecano palaczom dla ochrony przed rakiem płuc. Skutek jednak okazał się odwrotny – podawanie beta karotenu zwiększa ryzyko nowotworów płuc i krtani.

Witamina D

Niedobór witaminy D przejawia się na wiele sposobów, jednak jako pierwsza zwróciła na siebie uwagę krzywica, zwana też chorobą angielską. Angielską, ponieważ zniekształcenia związane ze zbytnią miękkością kości bardzo często obserwowano angielskich dzieci żyjących w miastach. Uboga dieta, zanieczyszczone powietrze, częste zachmurzenie, przebywanie w ciemnych pomieszczeniach – wszystko to ograniczało wytwarzanie witaminy D w skórze pod wpływem promieni słonecznych.

Witaminę D zawierają w dużych ilościach ryby i tran, jest też w jajach czy serach. Niemniej jednak organizm ludzki pokrywa jej zapotrzebowanie z pokarmów średnio jedynie w około 10 proc.

Witaminie tej zawdzięczamy:

  • mocne kości i zdrowe zęby,
  • zdrowy układ krążenia,
  • szczupłą sylwetkę,
  • mniejsze ryzyko zachorowania na nowotwory,
  • brak zaburzeń nastroju,
  • zdrowy układ odpornościowy.

Opublikowana na łamach „British Medical Journal” analiza 25 badań z udziałem ponad 11 tys. pacjentów wskazuje, że właściwy poziom tej witaminy osiągnięty dzięki suplementacji może chronić przed przeziębieniami i grypą. Jak obliczył jeden z autorów, prof. Adrian Martineau, powszechna suplementacja witaminy D pozwoliłaby rocznie uniknąć przeziębienia ponad 2 mln Brytyjczyków.

Dzienną dawkę witaminy D można sobie zapewnić wystawiając skórę na działanie promieni słonecznych – wystarczy kilkunastominutowa ekspozycja ok. 20 proc. powierzchni ciała.

Zimą i jesienią specjaliści zalecają przyjmowanie suplementów witaminy D w dawce około 1000 jednostek dziennie (na północy Europy). Jednak dokładne wyliczenie dawki zależy od sytuacji.

Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, zarówno ze względu na zapobieganie osteoporozie, jak i równowagę hormonalną czy ochronę przed rakiem piersi i mięśniakami macicy, zaleca kobietom suplementację w dawce do 2000 jednostek (niedobory dotyczą nawet 90 proc. ich populacji). W grę wchodzi także zmniejszanie napięcia przedmiesiączkowego i zwiększanie płodności – w przypadku zespołu policystycznych jajników szanse na zajście w ciążę rosną nawet o 30 proc. przy właściwym zaspokojeniu potrzeb organizmu kobiety w tę witaminę.

W samej ciąży suplementacja zmniejsza ryzyko powikłań – cukrzycy ciążowej, stanu przedrzucawkowego, przedwczesnego porodu czy niskiej wagi urodzeniowej.

Niedobór w czasie ciąży oznacza niedobór również u dziecka, a to rzutuje na jego późniejszy stan zdrowia. Mężczyźni również potrzebują tej witaminy – choćby ze względu na zapobieganie bólom głowy, by nie wspomnieć o nadciśnieniu, zaburzeniach hormonalnych, cukrzycy czy chorobie Alzheimera.

Należy jednak zachować zdrowy rozsądek. Choć przedawkowanie witaminy D zdarza się rzadko, jest najbardziej niebezpieczne. Może dojść do kamicy nerkowej i zwapnienia tętnic.

Print Friendly, PDF & Email

BRAK KOMENTARZY

ZOSTAW ODPOWIEDŹ